Prawa LGBT (przeczytaj najpierw początek 1go posta!)


Ostrzeżenie

Ten temat przyciągnął dużo niezdrowych emocji. Olbrzymia prośba do wypowiadających się: postarajcie się traktować tę dyskusję nie jak filozoficzne rozważania, ale jak okazję do poszerzenia swoich horyzontów i naukę empatycznego odnoszenia się do siebie nawzajem. Tu będziemy rozmawiać o autentycznych dramatach prawdziwych osób, których chłodna kalkulacja po prostu zrani. Pamiętaj, że osoby heteroseksualne nie przeżywają codziennych problemów osób LGBT, a wypowiadać się na temat cudzych problemów i bagatelizować je jest zdecydowanie zbyt łatwo.

Odnośmy się do siebie z szacunkiem, nie zaczepiajmy się i nie odpowiadajmy na zaczepki. Jeżeli ten temat Cię mocno emocjonuje - przetraw go, odejdź od komputera, zrób sobie przerwę i wróc jak się uspokoisz.


Oryginalny pierwszy post

Mam nadzieję, że nie zacznę jakiegoś flamewaru (edit: KURWA, ZACZĄŁEM), ale czuję że potrzebuję podjąć temat - najwyżej potem go odgałęzimy. Co do tęczowej flagi, równie dobrze może ludzi denerwować pacyfka. Swastyka została de facto przejęta w tym momencie jako symbol nienawiści, ale flaga LGBT ma w zasadzie konotacje całkowicie przeciwne: swobody miłości, nawet jeśli nie jest ona uznawana za “naturalną” przez kościół.

Sympatyzuję mocno z ruchem LGBT i czuję, że po prostu muszę to wyraźnie zaznaczyć.

Zgadzam się za to, że motywy partyjne (w odróżnieniu od “politycznych”, bo nawet sam ruch wolnego oprogramowania ma jakiś tam komponent polityczny) nie powinny mieć miejsca. Z religijnych tematów podejrzewam że zahaczymy o śmieszki z papieża, bo to po prostu część folkloru hakerskiego. Jeżeli trafię tu oczywiście na silny i dobrze uargumentowany sprzeciw, jestem za to skłonny to drugi raz przemyśleć.

1lajk

Chyba raczej powinniśmy przynajmniej ograniczać takie rzeczy, albo przynajmniej dawać różnym stronom wolność w takich kwestiach, i, no, niech będą to tylko jakieś delikatne akcenty, a nie dominacja przestrzeni.

Na pewno z takimi kwestiami trzeba uważać, bo są to tematy delikatne.

Na pewno nie powinno być rzeczy wyrażających explicitly wrogość i nienawiść wobec kogoś, jakiejś grupy ludzi itp.

Zgadam się z @kpc21, tęczowa flaga jest aktualnie w Polsce bardzo polityczną symboliką. Na tyle polityczną, że możemy zobaczyć w oknie cegłę rzuconą przez pseudokibica jak i mohera.

Też, no, ja na przykład nie chciałbym kogoś odrzucać czy zniechęcać ze względu na poglądy polityczne, religijne, dotyczące modelu rodziny itp.

1lajk

W jaki sposób flaga LGBT ‘zniechęca ze względu na poglądy polityczne’? Jakie poglądy polityczne są wyrażane flagą LGBT, i jakie poglądy polityczne się temu w jakikolwiek sposób przeciwstawiają?

Bez przesady, flaga LGBT nie jest polityczna.

Mamy w spejsie osoby LGBT. Mamy ich nie wpuścić, żeby nikt cegłą nie rzucił w okno? Czy może mają się “nie obnosić”?

O ile rozumiem obawy związane z wywieszaniem plakatów konkretnych partii (ktoś tak kiedyś zrobił :P? jeśli tak to pozdro) o tyle obawy związane z tęczową flagą (albo jakąkolwiek inną flagą związaną z ruchem walki o prawa człowieka) są dla mnie absurdalne i pewnie smutne dla kogoś kto jest LGBT i to czyta teraz.

3lajki

Dla mnie – wystarczy, że pewną grupę osób o specyficznych poglądach na sprawy polityczne, ale także związane z życiem miłosnym i rodzinnym to triggeruje.

Dla mnie to jest całkowicie bez związku. Symbolika tej flagi jest – przynajmniej w dzisiejszej rzeczywistości – szersza, niż tylko “osoby LGBT”. Poza tym jest ona różnie interpretowana przez różnych ludzi (rozwijanie tego tematu w tym wątku nie jest chyba za bardzo na miejscu; najgorsze, że mamy tutaj dwie strony, które dotyka syndrom oblężonej twierdzy), co prowadzi do konfliktów. Dla mnie symbolika konfliktogenna w HS-ie – to zło i coś przeciwnego do otwartości, którą HS powinien sobą reprezentować.

Podobnie z różnego rodzaju symbolami religijnymi. Ktoś będzie sobie chciał wstawić krzyż (vel gwiazdę Dawida vel krzyż w wersji prawosławnej vel wersety z Koranu vel figurkę Buddy) do HS-u? Nie zabraniałbym, ale niech to będzie na równi z flagą LGBT. Mały akcent, a nie wielki krzyż na pół ściany i tak samo nie wielka tęczowa flaga na pół ściany.

Okej, dla papieża w charakterze mema możemy zrobić wyjątek. Dla FSM też.

Nie chcę, by ktoś tu przyszedł i zrezygnował, obrażony wielką flagą LGBT na ścianie, gdy on się akurat utożsamia z “drugą stroną barykady”. Chyba, że to faktycznie ktoś o skrajnych poglądach, dla kogo obecność osób, czy nawet par LGBT w spejsie to zło. Takich osób jak najbardziej bym tu nie chciał.

Jak to mawiają – jedność w różnorodności.

Odpowiem wybiórczo, bo zwyczajnie nie mam energii na to żeby się rozpisać:

Konflikty są rzeczą naturalną i jeżeli będziemy unikać każdego jednego motywu, który kogokolwiek triggeruje, to wejdziemy w totalny cancel culture i to też nie jest dobre. Idąc w ekstremum: wystarczy jeden człowiek, który używa FreeBSD, żeby temat Linuxa był z automatu kontrowersyjny i trzebaby pousuwać wszystkie naklejki z pingwinami. Musimy się nauczyć ze sobą rozmawiać - słuchać się nawzajem i uzasadniać swoje tezy czymś więcej, niż emocjami.

Zauważyłeś, że FSM oraz papieżowanie jest czymś, dla czego odruchowo zrobilibyśmy wyjątek - dla mnie to trochę ironiczne, bo TBH to szybciej podciągnąłbym pod niepotrzebne wrogie zachowanie, niż aktywne popieranie ruchów na rzecz praw ludzi LGBT. Z tym, że nie widzę sensu reagować na zapas, bo póki co nie mieliśmy na temat papieżowania poważnej rozmowy - prawdopodobnie dlatego, że ZTCW nikt tego tutaj otwarcie nie zakwestionował.


Z innej beczki: ja osobiście czuję że muszę wziąć pod uwagę przynajmniej dwie sprzeczne ze sobą rzeczy: to, jak chciałbym żeby wyglądał spejs gdyby to był “jacekspejs” oraz to, jaki spejs wolno nam tworzyć ze względu na ograniczenia zewnętrzne. Anegdota: wspomniałem o tej rozmowie mojej przyjaciółce, Włoszce. Mimo, że swoimi działaniami w zasadzie zahacza o aktywizm LGBT, powiedziała że w Polsce nie odważyłaby się dać widoczną z witryny tęczową flagę. Tak więc, abstrahując totalnie od konsensusu reszty, muszę ze smutkiem zauważyć, że gdybyśmy doszli do wniosku, że jednak się na coś takiego wspólnie godzimy, to musimy się dodatkowo ubezpieczyć, bo ta cegła w szybie niestety nie jest czymś nierealnym… zwłaszcza, biorąc pod uwagę gdzie mamy siedzibę.


A, i jeszcze inna luźna myśl: zastanawiam się, ile tej dyskusji będzie wtórne, a ile faktycznie jest specyficzne dla mindsetu hakerskiego. Bo w sumie, moglibyśmy równie dobrze zacząć przerzucać się linkami z już gotowymi opracowaniami podobnych dyskusji. Na tezy w stylu “nie ma co się obnosić” pewnie łatwo byłoby szybko znaleźć dobrej jakości opracowanie pokazujące stronę LGBT.

Z drugiej strony, nie za bardzo wierzę w to, że dojdziemy do jakiegokolwiek wartościowego wniosku online. To jest imho temat do obgadania na żywo i to raczej nie na jednym spotkaniu. W międzyczasie, postarajmy się nie pokłócić za mocno, bo o prawo Godwina zahaczyliśmy już dawno :wink:

+1, żadnych nacechowanych symboli na szybach / witrynach (bo po co?), a konflikty na bieżąco :wink:

odnośnie tego co @q3k pisał - pomijając aspekty moralne [bo IMO to dobrze jak podwieki patrzą, że można pić i się zachowywać - wychowanie przez przykład], tutaj jest ograniczenie ze względu na KK art. 208 => Wystarczy jedna nadgorliwa mama tata rodzic opiekun prawny i dobrze opłacony prawnik żeby narobić kłopotów [w sensie, że ktoś pił przy nieletnim i to jest rozpijanie, naciągane fchuj, ale nie wykluczone].

til: 2 artykuły KK wyżej; małżeństwo w Polsce apparently nie jest idempotentne i przy drugiej aplikacji małżeństw następuje bigamia, ale nie ścigana ze względu na niską szkodliwość społeczną czynu xD

A my w ogóle chcemy, by to, co się dzieje w Spejsie było widać przez okna? Wydawało mi się, że nie.

To może ja jako osoba LGBT…

Chciałabym widzieć w HSie solidarność z mniejszościami, zwłaszcza z osobami LGBT, bo to jest ważne, żeby widziały, że nie cały świat jest przeciwko nim oraz ja osobiście chciałabym wiedzieć, że działam w przestrzeni, która nie unika tematu, bo nie oszukujmy się - od polityki, spraw światpoglądowych itd. nie uciekniemy, postawa “nie obnośmy się” też jest jakimś stanowiskiem. Tym bardziej w obecnych czasach, kiedy osoby LGBT boją się wyjść na ulice tym bardziej uważam, że trzeba pokazać jak inkluzywną przestrzenią jesteśmy.

That being said…

Całkowicie rozumiem niechęć wywieszania flag w oknie (sama nie mam, bo np. nas bardzo dużo osób zna tutaj). Natomiast nie widzę problemu, by jakoś to zaznaczyć w środku. Jak ktoś się oburzy o tęczową wlepkę czy flagę, to będzie jasny znak, że niekoniecznie chcemy taką osobę u siebie :stuck_out_tongue:

Porównywanie tęczowej flagii do symboliki religijnej jest po prostu błędne. LGBT to nie jest kwestia wiary czy światopoglądu - takie osoby są wśród nas niezależnie od tego, w co się wierzy. Takie stawianie sprawy czy unikanie LGBT jest pierwszym i zapewne ostatnim testem dla osób LGBT odpowiadającym na pytanie, czy one w ogóle chcą się angażować w tę przestrzeń.

Dodatkowy profit? Ocieplenie wizerunku piwniczaków oscylujących wokół 4chana.

4lajki

Ale przecież napisałam, że flaga w oknie to nie jest bardzo dobry pomysł? A reszta mojego komentarza to krytyka postawy pt. “nie obnośmy się” i dlaczego uważam, że przestrzeń HSu powinna być miejscem, gdzie może sobie wisieć tęczowa nie tylko w mojej szufladzie.

2lajki

Miałem coś innego na myśli, flaga może i nie koniecznie, ale chorągiewka to co innego.

Jako sympatycy ruchu wolnej kultury, sympatia do wolności, tj. wyrównywania szans, żeby każdy czuł się na tym świecie wolnym człowiekiem, nie jest nam obca. To dotyczy szczególnie mniejszości i nie mam nic przeciwko takim znakom, jak np. tęcza, w środku naszej hakerskiej łódki. Na zewnątrz ze wzgledu na bezpieczeństwo bym się wstrzymał.
Jestem jak najbardziej przeciw zwykłym, jak i e papierosom w pomieszczeniach.

2lajki

Przede wszystkim musimy być spójni: albo “ogłaszamy neutralność” i zgadzamy się, że jako członkowie HS koncentrujemy się wokół innych rzeczy niż polityka, religia, aktywizm lgbt i każdy inny niż “hacker culture”, nie postrzegamy się nawzajem przez pryzmat tych kwestii i krótko mówiąc gówno nas obchodzi kto w co wierzy i co robi “prywatnie”

ALBO musimy się jasno określić i jasno to komunikować.
Jedno i drugie jest trudne ale nie da się tego pogodzić. W tym pierwszym przypadku może nam się trafić zarówno członek który w swoim wolnym czasie piecze tort z okazji urodzin austriackiego akwarelisty, zaangażowany działacz jakiejś partii politycznej i ekstremista religijny i wszyscy, włącznie z nimi zgadzamy się nawzajem tolerować.
W tym drugim musimy ustalić na samym początku kogo nie chcemy w spejsie żeby nie marnować czasu naszego ani innych osób jeśli ostatecznie nie będziemy się czuli z nimi ok.
Symbole w stylu wywieszonej flagi LGBT uważam już za jasny manifest (polityczny/ideologiczny, nazwijcie jak chcecie) z którym nie każdy będzie chciał się utożsamiać. I chociaż wydaje mi się, że rozumiem intencję i potrafię sobie wyobrazić jaki typ ludzi ma to zniechęcić i sam bym się z nimi nie dogadał to oflagowanie się jako “LGBT friendly” może się równiez skojarzyć z popieraniem różnych działań ruchów/aktywistów LGBT a nie trudno sobie wyobrazić dlaczego skądinąd całkiem przyzwoici ludzie mogą mieć z tym problem.

Wszystkim nie dogodzimy i wszystkiego nie przewidzimy ale trzeba się zdecydować co jest mniejszym złem. Poza tym, jeśli ktoś w HSie okaże się krótko mówiąc - chujem który nie potrafi się dogadać z ogółem to zawsze można go grzecznie ale stanowczo usunąć z grona członków.

1lajk

Moim zdaniem to wcale nie jest takie oczywiste, że musimy się określać. Spójrz na to w ten sposób: mimo, że sztuka może być używana jako narzędzie polityczne przez obie strony, same akademie sztuk pięknych mogą funkcjonować apolitycznie, nie? Rozwiązanie potencjalnego konfliktu, jakie widzę to: nie wytłumiać się nawzajem, nie stawiać na destrukcję. I każdą aktywność polityczną oczywiście postrzegać jako opcjonalną.

Przykład: jeśli komuś przeszkadza oflagowanie się jako “LGBT friendly”, to dla mnie znaczy, że jest homofobem i tę regułę łamie. Zamiast popierać poszerzanie społeczności i jej różnorodności, dąży do wykluczenia konkretnej kategorii osób, co moim zdaniem jest destruktywne. Nie chcę takich osób w społeczności.

Z drugiej strony, jeśli ktoś w spejsie chciałby nauczyć się lepiej używać infrastruktury FLOSS żeby potem swojej wiedzy użyć na potrzeby, nie wiem - swojego koła różańcowego, niech będzie. Po prostu nikt nie ma obowiązku po którejkolwiek stronie się opowiadać, robić z wymiany wiedzy manifestu politycznego.

Dotyczy też to oczywiście drugiej strony: nie widzę problemu w tym, żeby w spejsie tworzyć projekty związane z ruchem na rzecz praw LGBT, feminizmem albo czymkolwiek podobnym. W takim projekcie także nikt nie ma obowiązku uczestniczyć ale oczywiście jeśli chce dołączyć, to ja się ucieszę :slight_smile:

2lajki

Ej ale nie zrównujmy LGBT z manifestem politycznym 0_0
Bycia LGBT nie wygrywa się w wyborach samorządowych, tak samo, jak heteroseksualności, karłowatości, białego koloru skóry, czy czarnego też się nie wygrywa. Moim zdaniem LGBT friendly oznacza tylko i aż tyle, że nie osądzamy nikogo po jego/jej orientacji seksualnej. Na przykład nie chodzimy na parady równości oficjalnie jako HS (chociaż ja lubię, fajna atmosfera jak się butelką w łeb nie dostanie), ale za to jej uczestników chętnie przyjmiemy, jeśli widzą u nas coś dla siebie.
Osoby LGBT nie mają zapewnionych równych praw jak reszta a są tacy sami, jak inni, dlatego stroniłbym od nazywania tego polityką, bardziej prawami człowieka - a kwestia praw człowieka to kwestia empatii i byłoby marnie jeśli nasz HS takowej miałby nie posiadać.

2lajki

Zgadzam się. W sumie fakt, można było mój post przeczytać tak jakbym uważał inaczej. Chodziło mi bardziej o podział lewica/prawica niż LGBT/heteronormatywność.

Ale flaga LBGT to według wielu (nie według wszystkich – zależy, kogo zapytasz…) nie tylko manifestacja akceptacji osób LGBT, zgody na ich małżeństwa, adopcję dzieci itp. Przez wielu jest to postrzegane jako coś więcej.

Pojawiło się tu hasło “wolna miłość”… To można rozumieć na masę różnych sposobów, ale np. dla mnie to powinno mieć pewne granice. Postawione w tym miejscu, w którym sytuacja, w której korzystasz z tej wolności, skutkuje czyjąś krzywdą. Czyli np. rozwód (czy rozstanie się, jeśli nie macie formalnego ślubu) bez poważnych przyczyn – dla mnie jest okej tak długo, jak nie masz dzieci. Trudno, bym prezentował inny pogląd, gdy sam czuję się dosyć mocno skrzywdzony przez rozwód rodziców. Oczywiście sytuacje życiowe są różne i często ten rozwód czy rozstanie się jest mniejszym złem. Na pewno lepsze to, niż na przykład pozostawanie w patologicznym związku, na skutek którego cierpią wszyscy – ale jeśli jest dziecko, to praktycznie zawsze jest to dla niego pewna krzywda. Reasumując – podejmując tego typu decyzje trzeba być odpowiedzialnym i rozpatrzeć wszelkie możliwe konsekwencje.

Tak więc jeśli LGBT (oczywiście nie w sensie osób LGBT, tylko w sensie tej tak zwanej ideologii) to miłość wolna bezwarunkowo, to ja się z tym nie jestem w stanie utożsamić.

Problem (co zresztą już dyskutowaliśmy na Telegramie) leży w tym, że wspomniane LGBT to tak naprawdę nie jest jeden, z góry określony zbiór poglądów. Kogo nie zapytasz, ten widzi i definiuje to w swojej głowie inaczej, a np. ja w zasadzie mam tej kwestii mętlik – i dlatego tej terminologii i symboliki wolę unikać i trzymać się od niej z daleka. Właśnie ze względu na tę niejednoznaczność. Powiem, że popieram LGBT i zaraz ktoś mnie zacznie postrzegać jak jakiegoś zboczeńca i seksoholika.

Dla jednego LGBT to szacunek i akceptacja (nie tylko tolerancja… nie lubię tego określenia, tolerować albo nie można laktozę czy gluten, a tolerancja wobec drugiego człowieka brzmi jak “wkurza mnie on, ale na to pozwalam, bo nie wypada nie pozwalać” – przecież nie tak to powinno wyglądać, to jest praktycznie homofobia, tylko ukryta) wobec osób o innej orientacji, transpłciowych i na inne sposoby odmiennych. Dla innych (oczywiście chyba większość aktywistów LGBT się z tym nie zgodzi, ale nie zmienia to faktu, że symbolika LGBT jest tak postrzegana i jest przez to już niejako spalona) – promocja nieodpowiedzialnego wobec innych życia miłosnego, czy też np. pornografii.

Od homofobii do po prostu nie utożsamiania się z LGBT jest bardzo daleka droga.

Sęk w tym, że LGBT to TAKŻE manifest polityczny. Zresztą trudno, by tak nie było, skoro aktywiści LGBT walczą (akurat moim zdaniem słusznie) o prawo do adopcji przez pary homo dzieci, czy też do małżeństw, czy innej równoważnej formy sformalizowania ich związków. Lub też do prawnego traktowania osób transpłciowych zgodnie z płcią taką, jaką się czują, a nie z płcią biologiczną – też słusznie.

Sam akurat z tymi postulatami się zgadzam, a z całym ruchem się nie utożsamiam… czy tak nie można? Czy w tym kraju zawsze trzeba stawać po stronie albo jednej, albo drugiej skrajności? A jak nie chcesz stanąć po stronie jednej z nich, to i tak cię zaszufladkują i nazwą np. homofobem, kiedy nie masz nic przeciwko osobom o innej orientacji i nawet zgadzasz się z choć częścią ich postulatów?

Zamiast LGBT-friendly, HS określałbym jako przyjazny osobom LGBT.

Są przecież osoby, które fizycznie są LGBT, a równocześnie są przeciwne LGBT jako manifestowi politycznemu… Czy takie osoby mamy przekreślać? Według mnie – to nie powinno mieć najmniejszego znaczenia.

Tak, jak mówię, sam z hasłem, ruchem i z flagą LGBT się nie utożsamiam i nie jestem zwolennikiem wyeksponowanej flagi w Spejsie – nie dlatego, że jestem homofobem, bo nie jestem, tylko dlatego, że nie lubię posługiwania się takimi niejasnymi znaczeniowo pojęciami i symbolami.

W tym momencie jestem nawet zdecydowanie za obecnością flagi w Spejsie (wiadomo, tylko niekoniecznie w miejscu widocznym przez okno, ze względu na nadmiar homofobów w tych najniższych warstwach społeczeństwa, których przedstawiciele mogą nie wahać się przed zastosowaniem cegły na szybie, przez którą tę flagę będzie widać), bo widzę, że mamy w organizacji dużo osób, które z tym manifestem się utożsamiają i dla których ma on duże znaczenie. Ale nie wyeksponowanej, bo to właśnie może zniechęcać osoby, które od tego manifestu chcą się trzymać z daleka (równocześnie nie mając nic przeciwko osobom LGBT).

Wiem, że ten post to w dużej mierze OT, ale dyskusja na ten temat już się tu niejako zaczęła, ma znaczenie w kontekście głównego tematu, i nie umiem inaczej uzasadnić swojego punktu widzenia :frowning:

1lajk

I tu moim zdaniem uchwyciłeś pointę i najmocniejszy argument ZA energicznym popieraniem tego ruchu. Jesli komuś tak się kojarzy LGBT, to przepraszam ale moim zdaniem jest tak ekstremalnie zacofany, że i tak nie jest mentalnie gotowy przynależeć do Hakierspejsu. Mimo wszystko, musimy chyba gdzieś wyznaczyć minimum rozsądku, rozumianym też w kontekście relacji interpersonalnych. Inaczej jako grupa w najlepszym wypadku będziemy marnować czas i energię, a w gorszym - nasz byt będzie zagrożony przez wyczerpujące emocjonalnie ciągłe trollowanie. Poza tym, jeżeli ktoś serio ma aż tak ograniczony światopogląd, to bałbym się go wpuszczać do spejsu, bo jeszcze go pokusi sprawdzić eksperymentalnie, co się stanie kiedy się włoży widelec w gniazdko i potem będzie, że niby jestem współodpowiedzialny.

Trochę to chaotyczne, ale może spróbuję od początku. Umówmy się dla wygody rozmowy, że LGBT = 1. lesbijki, geje, biseksualiści, osoby trans oraz 2. ruch na rzecz wyrównania praw człowieka tak, żeby osoby LGBT nie były poszkodowane. Zgodnie z tą definicją, kilka osób tutaj - w tym ja - nie uważa tego za ruch polityczny. Argumenty, że jest to ruch polityczny są właśnie zbudowane na nieprawdziwych (tj. niepotwierdzonych naukowo i często wprost odrzuconych) tez, takich jak to, że to zboczeńcy itd. Uważam, że nie ma sensu tutaj nawet się do takich argumentów odnosić, dopóki nie zostanie pokazany jakiś ugruntowany naukowo zbiór dowodów. (Spoiler: nie zostanie.)

Jakieś sto lat temu, ruch sufrażystek spotykał się z tymi samymi problemami i stereotypami: że to głównie brzydkie baby chcą wolności, że trollują dla samego trollowania, że to rewolucjonistki a więc też komunistki (co za czasów około zimnej wojny było w Stanach często postrzegane bardzo źle). Jak wiemy, dziś w cywilizowanych krajach już nie dyskutuje się na poważnie na temat tego, że kobiety nie powinny móc głosować, jeździć samochodem, pracować czy uczęszczać do uniwersytetu.

Zanim to jednak nastąpiło, była silna polaryzacja społeczeństwa i ten sam problem co tutaj: brak otwartego poparcia ruchu wolnościowego oznaczał ryzyko, że ktoś go nie popiera, dlatego ten ruch angażował wiele osób. Jasne, że było to męczące - wyobrażam sobie, że temat był pewnie na pierwszych stronach gazet, często dyskutowany i budził wiele konfliktów. Ale to i tak jest lepsze, niż dramat kobiet, które swoich podstawowych praw kolejny dzień nie miały. I tak samo jest z LGBT: pewnie wiele osób nie chce się angażować w ruch wolnościowy - z różnych powodów - ale i tak woleliby już swoje prawa dostać.

A, spróbuję jeszcze podeprzeć mój argument że “to nie jest kwestia polityczna, ale praw człowieka” taką metaforą: gdyby dziś w Polsce było przekonanie, że rude osoby nie mogą się żenić (i mieć innych praw, które mają heteroseksualne pary, a homoseksualne nie mają), “bo tak było zawsze i to jest naturalne”, ruch poparcia dla podstawowych praw osób rudych uważałbyś za kwestię polityczną uznając ten argument za godny w ogóle rozpatrywania? Czy po prostu zgodzilibyśmy się, że to dramat dla rudych i że prawa człowieka im się należą, jak psu zupa?

PS. Inna sprawa, że ten temat mnie już ciut męczy i najchętniej bym go skończył. Powtarza się sytuacja, o której pisałem tu wcześniej: mielimy w internecie po raz enty to samo, popełniając te same błędy w dyskusji co inne fora. Przydałoby się albo zaprzestać na tym etapie dyskusji, wprowadzić coś nowego faktycznie nawiązującego wprost do kwestii “LGBT a kultura hakerów” albo chociaż przeskoczyć parę kroków w rozmowie, linkując do już istniejących dyskusji, z podsumowaniem argumentów i kontrargumentów :d

2lajki