Ostatnio pożyczyłem do domu Endera A i w trakcie pracy z nim poczułem magic smoke. Totalnie nie wiem jak to się stało, nie robiłem nic konkretnego. Póki co ustaliłem, że spaliła się prawdopodobnie ta płytka (jeden chip na niej nie wygląda zbyt zdrowo):
To chyba ten produkt:
Jako, że stało się to na mojej warcie, myślę, że kupię ten element za własne pieniądze. Jeszcze nie wiem jak się ma sprawa z pozostałymi elementami. Niepokoi mnie raspi, bo najwyraźniej upaliłem mu też kontroler usb - nie wykrywa sprzętu i narzeka w ten sposób (załączam też pełny dmesg):
[ 3.899212] usb 1-1-port2: over-current change #1
[ 4.116884] usb 1-1-port2: over-current change #2
[ 4.336724] usb 1-1-port2: over-current change #3
[ 4.587772] usb 1-1-port2: over-current change #4
Gdybym miał to przywracać do stanu pierwotnego, to szybko dojdę do 350zł: płytka SKR 173zł + 167zł za Raspberry Pi 4 (pierwotnie była trójka). Nie wiem czy potem nie okaże się, że padło coś jeszcze. Kupować te podzespoły i rzeźbić, czy przelać spejsowi jakąś kwotę (potencjalnie wyższą niż 350zł) jako mój wkład w kupno innej drukarki? Myśleliśmy ostatnio o Bambu.
@kpc możemy ten temat też poruszyć krótko na spotorgu, czy już za późno na dopisanie? Może być na końcu kolejki jakby co.
pi-po-magic-smoke.txt (32,6 KB)

