Wcześniej niepotrzebnie próbowałem wrzucić temat na spotorg, ale realnie to są groszowe sprawy i lepiej to ogarnąć asynchronicznie. Są to luźne propozycje do zestawienia ze status quo apteczki.
Potencjalna sytuacja - coś robimy, ktoś poczuje się słabo. Co robimy z jegomościem? IMO warto wydać kilkaset złotych na ciśnieniomierz i pulsoksymetr. To drugie możliwe że ktoś z członków może mieć na stanie, biorąc pod uwagę jak nieumiejętnie były one rozdawane przez rząd podczas COVIDa.
Oprócz tego hardroomowo - obiło mi się o uszy, że mamy chyba jakąś chemię do wyżerania płytek. Powinniśmy zadbać o kilka butelek sterylnego płynu do przemywania oczu. Tak samo trzeba przejrzeć zawartość apteczki i ocenić czy mamy odpowiednie plastry i ew. jakiś hydrożel gdyby ktoś złapał lutownicę za złą stronę
Ja od siebie proponuję opatrunki hydrożelowe, które będzie można przechowywać w lodówce, jeśli będzie już zakupiona. Dodatkowo może warto byłoby kupić też stazę?
Faktycznie - skoro ma być lodówka, to też 2 okłady żelowe do zamrażalnika. Koszt 8zł sztuka, a drabiny są niebezpiecznie
Pozwolę sobie przekleić slop:
AED (defibrylator)
To pojedynczo najsensowniejsze uzupełnienie. W publicznie dostępnym lokalu, gdzie regularnie przewija się dużo osób, nagłe zatrzymanie krążenia jest tym scenariuszem, w którym apteczka nie pomoże, a AED realnie ratuje życie — szanse spadają o kilkanaście procent z każdą minutą bez defibrylacji. Formalnie w Polsce nie jest wymagany dla takiego lokalu, ale to klasyczny przypadek, gdzie best practice znacząco wyprzedza minimum prawne. Bywają dotacje (gminne, fundacyjne, czasem WOŚP-owe programy), więc warto popytać, zanim wydacie ~3–5 tys. zł z własnej kieszeni. Jak go macie — zgłoście lokalizację do bazy AED (np. ratujzsercem / Open AED Map), żeby dyspozytor 112 mógł na niego pokierować.
Najłatwiej byłoby pozyskać dofinansowanie (np. przez BO), ale w zamian AED musiałby być otwarty dla publiki.
Z AEDem to jest ten kłopot, że jak już jest zainstalowany, to jest obowiązek utrzymywania go w stanie sprawności technicznej. Coś jak gaśnice, tylko to na baterie jest, więc trzeba je okresowo wymieniać/ładować. Zresztą z różnymi medycznymi chemikaliami i lekami jest też podobny problem - dlatego w tych apteczkach ogólnych zgodnie z zasadami BHP ich nie ma, głównie dlatego, że jak się przeterminują, albo zostaną nieprawidłowo użyte to wina za szkody spada na stowarzyszenie, jeśli były one oficjalnie zakupione i udostępnione. W laboratoriach na PŁ byla nawet akcja usuwania plynów do przemywania oczu, bo te jest wyjątkowo łatwo źle użyć i zamiast tego są tylko płuczki wodne.